Lądowanie było raczej spokojne. Jeszcze nie wspominałam ale tata kupił tu dom w Atlancie i obrazu do niego pojechaliśmy. Ten dom był już urządzony, pięknie urządzony... Pobiegłam na piętro i zajęłam sobie duży pokój z zamkiem w drzwiach, nie tak jak w moim małym, starym pokoikiem. Pierwsze co zrobiłam przylepiłam na ścianę plakaty JB. Później mu o wszystkim opowiedziałam jak to zawsze robie, a na koniec skoczyłam na łóżko leżałam tak jakieś 20 min, ale uświadomiłam sobie że zgłodniałam, więc zeszłam na dół. Rodziców nie było, ale zostawili mała karteczkę:
Pojechaliśmy do sklepu, bo nie ma nic do jedzenia
Nie chcieliśmy ci przeszkadzać. Niedługo wrócimy
Mama.
Byłam strasznie głodna. Nie miałam innego wyjścia, wzięłam trochę drobniaków i poszłam sie przejść po okolicy. Chodziłam gdzieś bez celu, a mój głód sie powiększał. Na szczęście zobaczyłam małą, prawie opuszczoną kawiarenkę. Weszłam do niej i usiadłam przy stoliku. Zamówiłam ciastko i kawę z mlekiem. Na zamówienie nie musiałam długo czekać. Przed chwilą zauważyłam że zgubiłam mój ulubiony zegarek. Miał kolor jasnego różu i na odwrocie miał napisane moje imię i nazwisko. Może jak ktoś go znajdzie to sie do nas odezwie, ale wątpię, bo jeszcze nikt nas tu nie zna. W jednej chwili mój świat obrócił sie do góry nogami... Do tej małej, opuszczonej kawiarenki wszedł Justin Bieber i w ręce miał mój zegarek, chciałam mu to powiedzieć, ale nie odważyłam się. Próbowałam się schować gdzieś pod stołem, ale mi to jakoś nie wychodziło. Na ręce miałam napisane moje imię i nazwisko, napisałam to, bo mi się nudziło w samolocie. Po tym JB mnie poznał.
- Cześć Emmo Brown. - Przeczytał z ręki przekrzywiając lekko głowę. Wyglądało to śmiesznie. - To jest chyba twój zegarek. - Popatrzył na mnie wyszczerzony z zegarkiem w ręku. Na początku nie mogłam się wysłowić, ale później doszłam do siebie.
- Tak jest mój, dzięki. - Wzięłam mój zegarek jakby nigdy nic. Jego mina była bezcenna.
- Hmm... Nie rzuciłaś się na mnie ani nic w tym stylu… Wnioskuje z tego że nie jesteś moją fanką.
- A właśnie że jestem. Tylko nie jestem tak jak inne twoje 'chore' fanki które się na ciebie rzucają... Jeśli tak o mnie myślisz to pa. - odeszłam od stolika i chciałam wyjść kiedy on:
- Czekaj! Nie myślę tak o tobie, chodziło mi o to że fajnie że się na mnie nie rzuciłaś, bo wiesz jestem już cały poobijane przez te ... Jak ty to ujęłaś ah tak ... Przez te 'chore' fanki. - Na serio chciałam już wyjść, bo dopiero co byłam jego największą fanką a jak go tylko poznałam to już go nie lubię. - Zaczekaj odprowadzę cie! - Wyszłam a on pobiegł za mną.
- No, no widzę że jesteś uparty.
- No ba... No to mogę cie odprowadzić czy nie?
- No chyba możesz... Ale wiesz ja sama nie wiem jak tu trafiłam, bo jestem nowa i nie wiem za bardzo jak dojść tam gdzie mieszkam.
- Daj adres ja będę wiedział. - Wyszczerzył się. Podałam mu adres. - Aaaa... Już wiem gdzie to jest trzeba było tak obrazu jakieś 5 minut drogi stad.
- Serio!? Ja tu szłam 20 min. xD
- Haha. Łamaga…
Gadaliśmy o głupotach i w ogóle. Pytałam go o karierę i takie tam, ale droga było krótka więc długo nie porozmawialiśmy.
- O to już tu... Dzięki że mnie odprowadziłeś i jeszcze raz dzięki znalazłeś mój zegarek.
- No wiesz... Dziękować w sumie nie ma za co, ale fajnie tak posłuchać podziękowań.
- Osz ty... - Szturchnęłam go.
- Co!? Ty szturchasz Justina Biebera? Jak śmiesz... Haha. - Zaczął mnie gilgać. Było śmiesznie.
- Haha. Juz musze iść Pa...
- Ej... Zaczekaj... Dasz mi swój numer telefonu?
- No nie wiem, nie wiem... - Miał minę tak oburzoną... To było bezcenne - Noooo dam ci - Powymienialiśmy się numerami.
- Pa - Pocałował mnie w policzek i tak po prostu odszedł.
Weszłam do domu cała szczęśliwa.
- I jak minął dzień. - Spytała mama.
- Smerfastycznie!!! - Zawsze tak mówiłam gdy się z czegoś cieszyłam... Nawet nie spytałam co u nich... Ale w tej chwil nie było to ważne. Pobiegłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i uśmiechnęłam jakby do siebie. Po krótkiej chwili weszłam na komputer żeby opowiedzieć o tym Adzie i Dorocie. Nie chciały mi uwierzyć, ale no cóż. Obiecałam im że zrobię sobie z nim jutro zdjęcie... Tylko nie wiem jak to zrobię i czy w ogóle go znajdę no tak 'przypadkiem'. Zrobiło się juz naprawdę późno więc poszłam spać. Gdy wstałam rano spojrzałam na telefon i była godzina 11, w końcu się wyspałam bo zaczęły się ferie zimowe i rodzice wyjechali na Karaiby. Ale chwile później spojrzałam jeszcze raz na komórkę i miałam 3 nieodebrane połączenia i 1 sms’a, a jego treść była taka:
Cześć. Spotkamy się dzisiaj?
Odpisz proszę. J.
A ja mu odpisałam:
Hmm... Nie mam nic przeciwko
temu ;) E.
A on na to:
To świetnie. Przyjadę po Cb
o 16. Twój J.
Hmm... Długo się zastanawiałam na tym 'twój J.' niestety nic nie wymyśliłam. Zeszłam na dół a tata jak zwykle przed telewizorem z gazetą w ręce.
- No i jak się spało skarbie? - Zapytała mama.
- Oh... - Ocknęłam się. - Umm... Nawet dobrze.
- To się cieszę. A tak w ogóle to my zaraz z tatą wychodzimy. Musimy jeszcze podpisać ostatnie papiery i dom będzie już całkiem nasz. Wrócimy późno nie czekaj na nas. - Wyszli. Nawet nie miałam zamiaru na nich czekać. Weszłam na neta i pisałam z Dorotą. Napisałam jej o tym że wychodzę dzisiaj z Justinem i przyśle im tą fotkę. Po chwili naprawdę do mnie dotarło, że wychodzę dzisiaj z Justinem, a pierwsza reakcja moja była ‘w co ja się ubiorę ?‘. Po 2 godzinach grzebania w szafie zdecydowałam się na czarne rurki i fioletową, dłuższą koszulę w kratkę. Przez to wszystko straszliwie zgłodniałam. Zeszłam na dół do kuchni i zjadłam śniadanie. Później postanowiłam, że pójdę się pomalować. Lekko przejechałam oczy eyelinerem i umalowałam rzęsy czarną maskarą. Była dopiero 14 a ja nie miałam co robić, wiec usiadłam przed telewizorem i zaczęłam przełączać kanały, aż w końcu pozostałam na MTV. Oglądałam telewizję do 15, a później poszłam przed komputer, posiedziałam chwile i gdy była 15:45 postanowiłam, że pójdę się ‘odświeżyć‘. Usłyszałam dzwonek do drzwi . Zbiegłam na dół jak mogłam najszybciej. Otworzyłam drzwi, a tam stał On… Justin Bieber.
- Cześć. Idziemy? – Przytulił mnie, nie wiem dlaczego to zrobił, ale było to miłe. Ma ładne perfumy.
- Chwilka zaraz przyjdę, poczekaj. – Pobiegłam do pokoju włożyłam komórkę i klucze do torebki i wzięłam trochę pieniędzy. – Możemy już iść. A ta w ogóle to gdzie pójdziemy?
- No pomyślałem, że fajnie będzie pójść na gokarty.
- Uuuu… Nie wiedziałam, że sławni ludzie muszą myśleć. Ale ja też uważam, że może być zabawnie. Chcę zobaczyć twoją minę jak przegrywasz…
- Ja!? Ja przegrywam… Hahaha. Jeszcze się okaże…
- Jak chcesz się sprzeczać to proszę bardzo, ale ja już wole iść. – Ruszyłam gdzieś przed siebie. W ogóle nie wiedziałam gdzie są gokarty, ale pewna siebie szłam.
- Nie wiem jak tam dojdziesz, bo to jest dość kawałek drogi stąd i… Nie w tę stronę haha.
- No wiesz… Ja wiedziałam… Tylko chciałam cię podpuścić…
- No jaaasne. O popatrz już jedzie mój szofer. – Pokazał palcem na auto.
- Fajne auto… - Już chciałam otworzyć drzwi do samochodu kiedy on mnie uprzedził i otworzył mi drzwi. Jaki dżentelmen… Jechaliśmy jakieś 15 minut Czyli pieszo to mogło być jakieś 40 minut. Szofer stanął przed budynkiem na którym było napisane ‘gokarty‘. Nie musieli się dużo namęczyć przy wymyśleniu tej nazwy.
- Jesteśmy… - Powiedział szofer po czym Justin wyskoczył z samochodu jak strzała i znowu otworzył mi drzwi.
- Ymm… Dziękuje…
- Proszę… Ooo… Jak to się dziwnie cały czas składa, że to ty mi ciągle dziękujesz…
- No widzisz, pomocny jesteś… - Weszliśmy do środka i wybraliśmy sobie gokarty. Obydwoje wzięliśmy czerwone, bo podobno były najszybsze.
- No to co jedziemy?
- Pewnie odliczaj…
- 3…2…1… START! – Wykrzyknął. Ruszyliśmy. Justin na początku prowadził, ale później przy mecie wcisnęłam mocniej gaz i wygrałam!
- Haha. Mówiłam, że wygram… - Nie mogłam się przestać śmiać z jego wyrazu twarzy, widać było że próbuje coś wymyśleć.
- No wiesz… Fory ci dałem i to takiej dużej… No sama wiesz jak jest…
- No to żeś wymyślił… Wygrałam i już…
- Ej… jest dopiero 17 może pójdziemy do kina?
- Nie boisz się, że cie fanki zaatakują?
- Jakoś sobie poradzimy. – No i tak się stało. Dotarliśmy do kina. Justin kupił bilety na horror i duży popcorn. Ubrał kaptur, duże okulary przeciw słoneczne i weszliśmy do sali jak już zrobiło się ciemno. Zajęliśmy sobie miejsca i gdy zaczął się seans Justin ściągnął okulary. Na początku w ogóle nie było straszne, ale później polała się krew. Wtuliłam się w Justina, a on objął mnie ramieniem. Ten horror to był najstraszniejszy film jaki widziałam w życiu, że nawet Justin zakrywał mi oczy swoją ręką.
- O nie… Ty już nigdy nie wybierasz filmu…
- Haha. Ten film wcale nie był straszy… No dobra trochę był, ale ja się nie bałem. – Już więcej nie odpowiedziałam. Była już 20 i powiedziałam, że muszę iść do domu, bo rodzice nawet nie wiedzą gdzie ja jestem…
- Dobra, odwiozę cie.
- Znowu - dzięki, ale możemy zrobić sobie zdjęcie pamiątkowe? No wiesz… Bo to był fajny dzień i nie chce go zapomnieć…
- Jasne… Ale czym je zrobimy?
- Moją komórką… - Pokiwał tylko głową na znak, że się zgadza. Wyjęłam telefon z kieszeni ustawiłam na nas obiektyw. Obydwoje zrobiliśmy ‘jego znak‘ ręką, on szeroko się uśmiechnął, a ja pokazałam język. Tak czy siak wyszliśmy śmiesznie.
- Haha. Ale żeśmy śmiesznie wyszli…
- No masz całkowitą rację… Zgram na kompa i prześle ci przez facebook’a.
- Dobra, wydrukuje i przypnę na moją tablice ‘wspomnień’ jak inne śmieszne zdjęcia.
- Masz taką tablice? Hmm… To zaszczyt, że będziesz miał moje zdjęcie na tej tablicy.
- No, a jak… – Byliśmy pod moim domem. Nawet mnie odprowadził pod drzwi. – Świetnie się dziś bawiłem…
- Ja też… No to do zobaczenia… - Chciałam już wejść do domu kiedy on chwycił mnie za rękę.
- Do zobaczenia… - I pocałował mnie w policzek. Pewnie zrobiłam się cała czerwona, więc już nic nie mówiąc weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi.
------------------------
* I hope you like it ♥.
* Jacieee... ! Dziękuje za te wszystkie słowa!
* Jak juz mówiłam w tym już pojawia się Justin!
* Proszę o szczere komentarze. Na prawdę mi na tym zależy!!
Zajebiste opowiadanie.....już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału....daj mi znać jak coś dalej napiszesz @your_smileJB <3
OdpowiedzUsuńno fajnie, fajnie :D Czekaam na kolejne :D BO jest świetnie :D Zapraszam do mnie ♥
OdpowiedzUsuńElegancko ale postaraj sie bardziej opisywac sytuacje :) Tak to nie mam zadnych ale bardzo mi sie podoba i czekam na NN ;)
OdpowiedzUsuńP.S zapraszam do siebie http://someday-in-life.blog.onet.pl/.
Aaaa, Słońce.. <3
OdpowiedzUsuńBoskie! Chcę następne ! :D
Klaudiahoney (-;
Extra czekam na nn <3 :)
OdpowiedzUsuńO M B Czeeekam na NN .!! @Domciulka
OdpowiedzUsuńświetne kochana! dawaj więcej :D
OdpowiedzUsuńBardzo zajebiste opowiadanie i już nie moge się doczekać nn!!
OdpowiedzUsuńmega <3 mega <3 mega <3
OdpowiedzUsuńczekam na więcej :D
zapraszam do mnie: http://hoolywood-hills.blogspot.com/ ;)
SUPERRRRRRRR !!!! czekam na nn ;)
OdpowiedzUsuńZakochałam się w tym opowiadaniu!! ; ) http://lets-believe-in-us.blog.onet.pl/
OdpowiedzUsuń