- Cześć!!! Aaaa… Sqabie tak za tobą tęskniłyśmy… Masakra… Bez ciebie to już nie jest Polska… - Wrzeszczały mi do ucha Ada i Dorota gdy do mnie przyjechały.
- Oh… Nie przesadzajcie… Ej w ogóle wiecie, tu jest masakra!
- Nie ważne, opowiadaj co tam u JB. – Przerwała mi Dorota.
- Krótkie podsumowanie: NIE NAWIDZĘ GO!
- Jak to!?!? Co się stało!? Jak można nienawidzić JB!? – Wrzeszczała Ada.
- Ej… Ja też myślałam, że jest słodki i w ogóle, ale on jest po prostu DUPKIEM. – Opowiedziałam im całą historię.
- Nie możliwe! – Powiedziały chórkiem gdy skończyłam.
- To jest możliwe. A o której zaczyna się ten koncert?
- O 19.
- No to trzeba już ruszać bo są korki, a na nogach nie pójdę!
- To czym ty chcesz jechać!?
- Jak to czym TAXI. – Poczym pokiwały głową na zgodę i ruszyliśmy. Nie mogłyśmy złapać taksówki próbowałyśmy chyba z 15 razy, ale w końcu nam się udało. Na miejsce dojechałyśmy bezpiecznie. Zapłaciłam gościowi, po drodze spotkałyśmy dziewczyny z paczki Alex miały na imię (jak dobrze pamiętam) Bree i Roberta.
- Hejka kochane. – Podeszłyśmy do nich. Przedstawiłam je sobie.
- Idziecie na koncert JB? – Spytała Ada. – Bo widzę, że macie bilety. – Zobaczyła jak wystają z kieszeni Bree.
- No idziemy…
- Ale to nie w tę stronę. – Pouczyła je Dorota.
- Tak wiemy, ale my jeszcze wbijamy do sklepu po jajka i skisłe pomidory haha. Jesteśmy jego anty-fankami, nie wiem czy dorzucimy, bo stoimy daleko. Będziemy się starać. – Wycedziła ze złością w oczach Roberta. One poszły w swoją stronę, a my w swoją. Podeszłyśmy pod drzwi na sale. Był wielki tłum i nie dało się przedostać, ale nam się udało.
- Bilety! – Pokazałyśmy bilety i ruszyłyśmy do środka. Jeden z ochroniarzy ustawił nas mniej więcej 10 metrów od sceny, wydawało mi się, że byłyśmy bliżej niż powinnyśmy. Na scenę wszedł Justin i zaczął śpiewać. Chyba w drugiej piosence dostał pomidorem prosto w czoło, to mi poprawiło humor, a Ada i Dorota zaczęły wymyślać groźby dla Bree i Roberty, bo wiedziały że to one. Justin ze złością poszedł za kulisy i wyszedł już czysty. Po kilku piosenkach dał dedykacje : To dla ciebie Emmo… Przepraszam… . Popatrzył się na mnie gdy wypowiadał te słowa i zaczął śpiewać ‘That should be me’ . Dziewczyny piszczały coś do mnie z zachwytu, a ja nagle posmutniałam. Później śpiewał ‘One less lonely girl’. Podszedł do nas ochroniarz.
- Ty jesteś Ada? – Dotknął Adę za ramię.
- Tak to ja…
- Pójdziesz ze mną Justin cię wybrał na scenę.
- To – to – to nie możliwe!
- A jednak. – Chwycił ją za ramię i gdzieś zaprowadził, znikła nam z oczu. Tak jak się umówiłam z Justinem. Powiedziałam, żeby wziął Adę, a nie Dorotę, bo to było największe jej największe marzenia, a Dorota nie szalała tak za nim jak Ada.
- Maczałaś w tym palce? – Spytała podejrzliwie Dorota.
- No ba…
- To dobrze.
- Tak wiem… - Ada wyszła na scenę. Wyglądała cudownie. Usiadła na krześle, Justin dał jej kwiaty i zaczął dla niej śpiewać ‘one less lonely girl…’. Po tej piosence skończył się koncert. Ada szalała jakby się opiła. Wnioskuję, że to był najpiękniejszy dzień w jej życiu, ale on jeszcze się nie skończył…
- Chodźcie. – Chwyciłam je za ręce i podbiegłam do Justina.
- Hej. To jest Ada i Dorota.
- Cześć. – Powiedział. – Jestem Justin.
- Hej. – Powiedziały chórkiem.
- Tak wiemy. – Dokończyła Ada. Podeszłam do Justina i szepnęłam mu, że mu dziękuje, że mimo to że się z nim pokłóciłam wziął Adę na scenę. A on na to, że nie ma sprawy. – To my was zostawimy. – Powiedziała Ada, choć wiem, że nie chciała się rozstawać z Bieberkiem, ale jest dobrą przyjaciółką.
- Naprawdę przepraszam… - Wyksztusił z siebie jak trochę odeszły. – Nie chciałem żeby tak wyszło. Zerwałem z Seleną… Płakała, ale ja nic do niej nie czuje…
- Może ci wybaczę… Ale musisz coś dla mnie zrobić…
- Co!? Zrobię co tylko będziesz chciała!
- Obiecaj mi, że już nigdy mnie nie okłamiesz…
- Obiecuję! – Obiecał z ręką na sercu i jak zawsze wyszczerzony.
- No to teraz ci wybaczam… - Po jego wyrazie twarzy przymierzał się do pocałunku, przerwałam to. – BFF!?
- Co!?
- W sensie Best Friends Forever.
- Tak BFF… - Widziałam, że natychmiast posmutniał.
- No to git. Chodźmy do Ady i Doroty, bo pewnie chcą cie lepiej poznać.
- Zapewne… Mnie wszyscy chcą mnie poznać…
- A jak. – Poszliśmy po Adę i Dorotę złapałyśmy TAXI i Justin otworzył nam drzwi (dżentelmen w kalesonach – Tak mówiła moja pani od matematyki w podstawówce xD). Dojechaliśmy pod mój dom. Za taksówkę zapłacił oczywiście nie kto inny jak Bieberek. Zaprowadziłam dziewczyny do pokoju gościnnego i zaczęły się rozpakowywać, a ja z Justinem poszłam do mojego pokoju.
- No dzisiaj nie poznam tych dziewczyn dokładniej, ale może jutro. Już muszę się zbierać, miałem być w domu 2 godziny temu. Mama będzie się martwiła.
- Odprowadzić cie?
- Nie, nie trzeba. Na razie. Pa. – Wstał z mojego łóżka, nachylił się nade mną i mnie pocałował w policzek.
- Pa. – Powiedziałam, ale on już wyszedł z mojego pokoju. Chyba zaglądnął do pokoju dziewczyn, bo usłyszałam pożegnania. Siedziałam na łóżku jak zaczarowana. Wybiła północ. Zjadłyśmy z dziewczynami kolację i poszłyśmy spać. Ja nie mogłam zasnąć przez Biebera. Wstałyśmy, one poszły do centrum handlowego z Alex zapoznałam je ze sobą. Mi się z nimi nie chciało iść. Zrobiłam poranną toaletkę ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam na spacer. Wydawało się, że za chwilę będzie padać. Musiałam wszystko przemyśleć. Najlepsze miejsce na przemyślenie spraw to był park. Nie chciało mi się tak iść, ale jak już wyszłam z domu to się przejdę. Jednak w połowie drogi zaczęło kropić i to takie duże krople. Musiałam zawrócić. Zaczęłam iść szybciej.
- Emma! – ktoś krzyknął, obróciłam się i nikogo nie zobaczyłam. Chyba za dużo myślę o Bieberze, oj muszę ograniczyć spotkania z nim. W pewnym momencie poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia, odwróciłam się. W między czasie strasznie się rozpadało, przede mną stał chłopak zmoczony do ostatniej nitki. Wyglądał tak inaczej z mokrymi włosami, które zasłaniały mu połowę twarzy, tak dziwnie.
- Muszę z tobą porozmawiać – powiedział trochę zdenerwowanym głosem
- Możemy później bo trochę mi mokro – zaśmiałam się
- To nie może czekać
- To o co chodzi? – spytałam
- Bo wiesz ja chyba coś do ciebie czuję…
Stałam w strugach deszczu i nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam czy on to powiedział naprawdę czy tylko mi się przesłyszało. Stałam w bezruchu i się w niego wpatrywałam z zaskoczeniem. Walnęłam sama siebie w policzek, widząc zaskoczenie i zdziwienie na twarzy chłopaka zaczęłam się tłumaczyć.
-Zamyśliłam się – zaśmiałam się
- Chyba trochę wygłupiłem się z tym co powiedziałem
- Nie mów tak, dzięki temu przynajmniej wiem co czujesz
- A co ty czujesz? – spytał patrząc mi w oczy
- Na razie czuję, że jest mi trochę zimno
- Pytam tak poważnie
- Nie wiem, po prostu nie wie. Z jednej strony czuję to samo co ty, ale…
- Ale co? –przerwał mi
- Ale boję się że jeżeli nam nie wyjdzie, że to zepsuje naszą przyjaźń
- Nie martw się – położył mi dłoń na policzku
- Jak mam się tym nie martwić?
- Po prostu przestań myśleć – powiedział ściszonym głosem – kieruj się tym – ściągnął dłoń z mojego policzka i położył ją na moim sercu.
- Justin jak dla mnie to za dużo jak na jeden dzień
- Co? –spytał zaskoczony, pokiwałam głową w prawo i lewo. Zrobiłam kilka kroków do tyłu, łzy spływały mi po policzkach mieszając się z kroplami deszczu. Przed drzwiami zatrzymałam się aby trochę się opanować i uspokoić, wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Chodziłam jak cień w cień i nie wiedziałam co zrobić sama ze sobą, nie mogłam wygonić z myśli rozmowy z Justinem. Co chwilę przypominałam sobie jego każde słowo, minę, ruch i to z jakim uczuciem wymawiał każde słowo. Wyklinałam się w myślach za to że tam nie zostałam, za to że uciekłam, stchórzyłam. Jaką ja jestem kretynką przecież ja chce być z Justinem, chcę tego najbardziej na świecie. Gdyby można było cofnąć czas, inaczej postąpić wszystko byłoby inne. Poszłam niechętnie na górę, umyłam się byle jak bo nie miałam na nic ochoty nawet na dłuższą kąpiel. Teraz to na pewno już wszystko jest skończone między mną a Justinem i to jeszcze za nim zaczęło coś między nami być. Jedyne co przychodziło mi do głowy w tej sytuacji to napisać mu sms’a. Wystukałam na klawiaturze od komórki „Przepraszam, spotkajmy się jutro” i wysłałam do Biebera. Czekałam dłuższą chwilę na odpowiedź, której się nie doczekałam. Więc pewnie już się do mnie nie odezwie. Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka, czas mijał, godzina za godziną, a ja jak nie spałam tak nie spałam. Gdy prawie już odpływałam do krainy snów usłyszałam jakby ktoś pukał mi w szybę. Zaświeciłam lampkę nocną i ostrożnie podeszłam do okna, zauważyłam że ktoś rzuca czymś kolorowym. Otworzyłam okno i dostałam żelką w twarz, ktoś zaczął się śmiać a po chwili usłyszałam ciche przepraszam. Szukałam wzrokiem jakiejś sylwetki aby określić kim jest ten kto marnuje żelki xD. Pod drzewem dostrzegłam chłopaka jak mogliście się spodziewać był to Justin. Podszedł bliżej do okna i uśmiechnął się od ucha do ucha, patrzył chwilkę na mnie jakby pierwszy raz mnie widział na oczy.
- Nie odpisałeś na sms’a myślałam że już się nigdy do mnie nie odezwiesz – zaczęłam
- A to przepraszam, wiesz komórka mi padła – zrobił śmieszną minę
- To wszystko wyjaśnia
-Przyszedłem tutaj nie bez powodu i nie bez powodu cię obudziłem
- Nie spałam, nie mogłam zasnąć
- To tak samo jak ja, wiesz chciałem ci tylko powiedzieć że jeżeli nic do mnie nie czujesz to i tak będę o ciebie walczyć
- Justin to nie tak…
- Nie przerywaj, bo później zapomnę o najważniejszym
- Okey…
- A więc nawet jeżeli ty nie darzysz mnie żadnym uczuciem to i tak wiem że gdzieś tam w środku mnie kochasz, wiedzę to w twoich oczach jak na mnie patrzysz. Chciałem cię tylko upewnić że dopóki tego nie zrozumiesz to będę się starał aby to uczucie między nami nie znikło – zapadła krótka chwila ciszy – już skończyłem
- Justin ja już wiem co czuje…
- Tak? Powiedz …
- Czuję to – zamknęłam okno, parzyłam się przez chwilę na niego jak stoi na polu i nie wie co zrobić czy iść czy tam zostać. Na jego twarzy już nie gościł uśmiech tylko tak jakby smutek, jakby się rozczarował. Odeszłam od okna i zeszłam na dół, nie zważałam na to że wszyscy już śpią a ja jestem w piżamie. Otworzyłam drzwi i wybiegłam do niego w pantoflach, wtuliłam się w jego ramiona i zaczęłam namiętnie całować. Mam nadzieję że przez to zrozumie że czuję do niego to samo co on do mnie. Ta chwila trwała wiecznie czułam się jakbym nigdy wcześniej nie dotykała jego warg, jakbym nie znała tego uścisku, jego zapachu. - Teraz już wiesz co czuję…
- Nie do końca – uśmiechnął się cwaniacko i zanurzył jeszcze raz swoje wargi w moich – Teraz już jestem pewny .
....................
* I hope you like it . ♥
....................
* I hope you like it . ♥
* Tak, to już koniec. Wiem, że opowiadanie było krótkie, ale na prawdę mam nadzieje że się podobało..
* Dziekuje za te wszystkie przemiłe słowa!
* Mam pomysł na następne opowiadanie, ale to nie będzie o Justinie, lecz mam nadzieję, że równie chętnie będziecie czytać
* Chcecie następne opowiadanie?? Piszcie w komentarzach odpowiedzi i wasze opinie o tym opowiadaniu!
* Kocham Was ♥ . !