środa, 31 sierpnia 2011

5. Koncert i kulisy życia.


- Cześć!!! Aaaa… Sqabie tak za tobą tęskniłyśmy… Masakra… Bez ciebie to już nie jest Polska… - Wrzeszczały mi do ucha Ada i Dorota gdy do mnie przyjechały.
- Oh… Nie przesadzajcie… Ej w ogóle wiecie, tu jest masakra!
- Nie ważne, opowiadaj co tam u JB. – Przerwała mi Dorota.
- Krótkie podsumowanie: NIE NAWIDZĘ GO!
- Jak to!?!? Co się stało!? Jak można nienawidzić JB!? – Wrzeszczała Ada.
- Ej… Ja też myślałam, że jest słodki i w ogóle, ale on jest po prostu DUPKIEM. – Opowiedziałam im całą historię.
- Nie możliwe! – Powiedziały chórkiem gdy skończyłam.
- To jest możliwe. A o której zaczyna się ten koncert?
- O 19.
- No to trzeba już ruszać bo są korki, a na nogach nie pójdę!
- To czym ty chcesz jechać!?
- Jak to czym TAXI. – Poczym pokiwały głową na zgodę i ruszyliśmy. Nie mogłyśmy złapać taksówki próbowałyśmy chyba z 15 razy, ale w końcu nam się udało. Na miejsce dojechałyśmy bezpiecznie. Zapłaciłam gościowi, po drodze spotkałyśmy dziewczyny z paczki Alex miały na imię (jak dobrze pamiętam) Bree i Roberta.
- Hejka kochane. – Podeszłyśmy do nich. Przedstawiłam je sobie.
- Idziecie na koncert JB? – Spytała Ada. – Bo widzę, że macie bilety. – Zobaczyła jak wystają z kieszeni Bree.
- No idziemy…
- Ale to nie w tę stronę. – Pouczyła je Dorota.
- Tak wiemy, ale my jeszcze wbijamy do sklepu po jajka i skisłe pomidory haha. Jesteśmy jego anty-fankami, nie wiem czy dorzucimy, bo stoimy daleko. Będziemy się starać. – Wycedziła ze złością w oczach Roberta. One poszły w swoją stronę, a my w swoją. Podeszłyśmy pod drzwi na sale. Był wielki tłum i nie dało się przedostać, ale nam się udało.
- Bilety! – Pokazałyśmy bilety i ruszyłyśmy do środka. Jeden z ochroniarzy ustawił nas mniej więcej 10 metrów od sceny, wydawało mi się, że byłyśmy bliżej niż powinnyśmy. Na scenę wszedł Justin i zaczął śpiewać. Chyba w drugiej piosence dostał pomidorem prosto w czoło, to mi poprawiło humor, a Ada i Dorota zaczęły wymyślać groźby dla Bree i Roberty, bo wiedziały że to one. Justin ze złością poszedł za kulisy i wyszedł już czysty. Po kilku piosenkach dał dedykacje : To dla ciebie Emmo… Przepraszam… . Popatrzył się na mnie gdy wypowiadał te słowa i zaczął śpiewać ‘That should be me’ . Dziewczyny piszczały coś do mnie z zachwytu, a ja nagle posmutniałam. Później śpiewał ‘One less lonely girl’. Podszedł do nas ochroniarz.
- Ty jesteś Ada? – Dotknął Adę za ramię.
- Tak to ja…
- Pójdziesz ze mną Justin cię wybrał na scenę.
- To – to – to nie możliwe!
- A jednak. – Chwycił ją za ramię i gdzieś zaprowadził, znikła nam z oczu. Tak jak się umówiłam z Justinem. Powiedziałam, żeby wziął Adę, a nie Dorotę, bo to było największe jej największe marzenia, a Dorota nie szalała tak za nim jak Ada.
- Maczałaś w tym palce? – Spytała podejrzliwie Dorota.
- No ba…
- To dobrze.
- Tak wiem… - Ada wyszła na scenę. Wyglądała cudownie. Usiadła na krześle, Justin dał jej kwiaty i zaczął dla niej śpiewać ‘one less lonely girl…’. Po tej piosence skończył się koncert. Ada szalała jakby się opiła. Wnioskuję, że to był najpiękniejszy dzień w jej życiu, ale on jeszcze się nie skończył…
- Chodźcie. – Chwyciłam je za ręce i podbiegłam do Justina.
- Hej. To jest Ada i Dorota.
- Cześć. – Powiedział. – Jestem Justin.
- Hej. – Powiedziały chórkiem.
- Tak wiemy. – Dokończyła Ada. Podeszłam do Justina i szepnęłam mu, że mu dziękuje, że mimo to że się z nim pokłóciłam wziął Adę na scenę. A on na to, że nie ma sprawy. – To my was zostawimy. – Powiedziała Ada, choć wiem, że nie chciała się rozstawać z Bieberkiem, ale jest dobrą przyjaciółką.
- Naprawdę przepraszam… - Wyksztusił z siebie jak trochę odeszły. – Nie chciałem żeby tak wyszło. Zerwałem z Seleną… Płakała, ale ja nic do niej nie czuje…
- Może ci wybaczę… Ale musisz coś dla mnie zrobić…
- Co!? Zrobię co tylko będziesz chciała!
- Obiecaj mi, że już nigdy mnie nie okłamiesz…
- Obiecuję! – Obiecał z ręką na sercu i jak zawsze wyszczerzony.
- No to teraz ci wybaczam… - Po jego wyrazie twarzy przymierzał się do pocałunku, przerwałam to. – BFF!?
- Co!?
- W sensie Best Friends Forever.
- Tak BFF… - Widziałam, że natychmiast posmutniał.
- No to git. Chodźmy do Ady i Doroty, bo pewnie chcą cie lepiej poznać.
- Zapewne… Mnie wszyscy chcą mnie poznać…
- A jak. – Poszliśmy po Adę i Dorotę złapałyśmy TAXI i Justin otworzył nam drzwi (dżentelmen w kalesonach – Tak mówiła moja pani od matematyki w podstawówce xD). Dojechaliśmy pod mój dom. Za taksówkę zapłacił oczywiście nie kto inny jak Bieberek. Zaprowadziłam dziewczyny do pokoju gościnnego i zaczęły się rozpakowywać, a ja z Justinem poszłam do mojego pokoju.
 - No dzisiaj nie poznam tych dziewczyn dokładniej, ale może jutro. Już muszę się zbierać, miałem być w domu 2 godziny temu. Mama będzie się martwiła.
- Odprowadzić cie?
- Nie, nie trzeba. Na razie. Pa. – Wstał z mojego łóżka, nachylił się nade mną i mnie pocałował w policzek.
- Pa. – Powiedziałam, ale on już wyszedł z mojego pokoju. Chyba zaglądnął do pokoju dziewczyn, bo usłyszałam pożegnania. Siedziałam na łóżku jak zaczarowana. Wybiła północ. Zjadłyśmy z dziewczynami kolację i poszłyśmy spać. Ja nie mogłam zasnąć przez Biebera. Wstałyśmy, one poszły do centrum handlowego z Alex zapoznałam je ze sobą. Mi się z nimi nie chciało iść. Zrobiłam poranną toaletkę ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam na spacer. Wydawało się, że za  chwilę będzie padać. Musiałam wszystko przemyśleć. Najlepsze miejsce na przemyślenie spraw to był park. Nie chciało mi się tak iść, ale jak już wyszłam z domu to się przejdę. Jednak w połowie drogi zaczęło kropić i to takie duże krople. Musiałam zawrócić. Zaczęłam iść szybciej.
- Emma! – ktoś krzyknął, obróciłam się i nikogo nie zobaczyłam. Chyba za dużo myślę o Bieberze, oj muszę ograniczyć spotkania z nim. W pewnym momencie poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia, odwróciłam się. W między czasie strasznie się rozpadało, przede mną stał chłopak zmoczony do ostatniej nitki. Wyglądał tak inaczej z mokrymi włosami, które zasłaniały mu połowę twarzy, tak dziwnie.
- Muszę z tobą porozmawiać – powiedział trochę zdenerwowanym głosem
- Możemy później bo trochę mi mokro – zaśmiałam się
- To nie może czekać
- To o co chodzi? – spytałam
- Bo wiesz ja chyba coś do ciebie czuję…
Stałam w strugach deszczu i nie wiedziałam co powiedzieć. Nie wiedziałam czy on to powiedział naprawdę czy tylko mi się przesłyszało. Stałam w bezruchu i się w niego wpatrywałam z zaskoczeniem. Walnęłam sama siebie  w policzek, widząc zaskoczenie i zdziwienie na twarzy chłopaka zaczęłam się tłumaczyć.
-Zamyśliłam się – zaśmiałam się
- Chyba trochę wygłupiłem się z tym co powiedziałem
- Nie mów tak, dzięki temu przynajmniej wiem co czujesz
- A co ty czujesz? – spytał patrząc mi w oczy
- Na razie czuję, że jest mi trochę zimno
- Pytam tak poważnie
- Nie wiem, po prostu nie wie. Z jednej strony czuję to samo co ty, ale…
- Ale co? –przerwał mi
- Ale boję się że jeżeli nam nie wyjdzie, że to zepsuje naszą przyjaźń
- Nie martw się – położył mi dłoń na policzku
- Jak mam się tym nie martwić?
- Po prostu przestań myśleć – powiedział ściszonym głosem – kieruj się tym – ściągnął dłoń z mojego policzka i położył ją na moim sercu.
- Justin jak dla mnie to za dużo jak na jeden dzień
- Co? –spytał zaskoczony, pokiwałam głową w prawo i lewo. Zrobiłam kilka kroków do tyłu, łzy spływały mi po policzkach mieszając się z kroplami deszczu. Przed drzwiami zatrzymałam się aby trochę się opanować i uspokoić, wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Chodziłam jak cień w cień i nie wiedziałam co zrobić sama ze sobą, nie mogłam wygonić z myśli rozmowy z Justinem. Co chwilę przypominałam sobie jego każde słowo, minę, ruch i to z jakim uczuciem wymawiał każde słowo. Wyklinałam się w myślach za to że tam nie zostałam, za to że uciekłam, stchórzyłam. Jaką ja jestem kretynką przecież ja chce być z Justinem, chcę tego najbardziej na świecie. Gdyby można było cofnąć czas, inaczej postąpić wszystko byłoby inne. Poszłam niechętnie na górę, umyłam się byle jak bo nie miałam na nic ochoty nawet na dłuższą kąpiel. Teraz to na pewno już wszystko jest skończone między mną a Justinem i to jeszcze za nim zaczęło coś między nami być. Jedyne co przychodziło mi do głowy w tej sytuacji to napisać mu sms’a. Wystukałam na klawiaturze od komórki „Przepraszam, spotkajmy się jutro” i wysłałam do Biebera. Czekałam dłuższą chwilę na odpowiedź, której się nie doczekałam. Więc pewnie już się do mnie nie odezwie. Zgasiłam światło i położyłam się do łóżka, czas mijał, godzina za godziną, a ja jak nie spałam tak nie spałam. Gdy prawie już odpływałam do krainy snów usłyszałam jakby ktoś pukał mi w szybę. Zaświeciłam lampkę nocną i ostrożnie podeszłam do okna, zauważyłam że ktoś rzuca czymś kolorowym. Otworzyłam okno i dostałam żelką w twarz, ktoś zaczął się śmiać a po chwili usłyszałam ciche przepraszam. Szukałam wzrokiem jakiejś sylwetki aby określić kim jest ten kto marnuje żelki xD. Pod drzewem dostrzegłam chłopaka jak mogliście się spodziewać był to Justin. Podszedł bliżej do okna i uśmiechnął się od ucha do ucha, patrzył chwilkę na mnie jakby pierwszy raz mnie widział na oczy. 
- Nie odpisałeś na sms’a myślałam że już się nigdy do mnie nie odezwiesz – zaczęłam
- A to przepraszam, wiesz komórka mi padła – zrobił śmieszną minę
- To wszystko wyjaśnia
-Przyszedłem tutaj nie bez powodu i nie bez powodu cię obudziłem
- Nie spałam, nie mogłam zasnąć
- To tak samo jak ja, wiesz chciałem ci tylko powiedzieć że jeżeli nic do mnie nie czujesz to i tak będę o ciebie walczyć
- Justin to nie tak…
- Nie przerywaj, bo później zapomnę o najważniejszym
- Okey…
- A więc nawet jeżeli ty nie darzysz mnie żadnym uczuciem to i tak wiem że gdzieś tam w środku mnie kochasz, wiedzę to w twoich oczach jak na mnie patrzysz. Chciałem cię tylko upewnić że dopóki tego nie zrozumiesz to będę się starał aby to uczucie między nami nie znikło – zapadła krótka chwila ciszy – już skończyłem
- Justin ja już wiem co czuje…
- Tak? Powiedz …
- Czuję to – zamknęłam okno, parzyłam się przez chwilę na niego jak stoi na polu i nie wie co zrobić czy iść czy tam zostać. Na jego twarzy już nie gościł uśmiech tylko tak jakby smutek, jakby się rozczarował. Odeszłam od okna i zeszłam na dół, nie zważałam na to że wszyscy już śpią a ja jestem w piżamie. Otworzyłam drzwi i wybiegłam do niego w pantoflach, wtuliłam się w jego ramiona i zaczęłam namiętnie całować. Mam nadzieję że przez to zrozumie że czuję do niego to samo co on do mnie. Ta chwila trwała wiecznie czułam się jakbym nigdy wcześniej nie dotykała jego warg, jakbym nie znała tego uścisku, jego zapachu. - Teraz już wiesz co czuję…
- Nie do końca – uśmiechnął się cwaniacko i zanurzył jeszcze raz swoje wargi w moich – Teraz już jestem pewny .

....................
* I hope you like it .
* Tak, to już koniec. Wiem, że opowiadanie było krótkie, ale na prawdę mam nadzieje że się podobało.. 
* Dziekuje za te wszystkie przemiłe słowa!
* Mam pomysł na następne opowiadanie, ale to nie będzie o Justinie, lecz mam nadzieję, że równie chętnie będziecie czytać
* Chcecie następne opowiadanie?? Piszcie w komentarzach odpowiedzi i wasze opinie o tym opowiadaniu!
* Kocham Was ♥ . !

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

4. Nie mogło być tak pięknie…


Poszłam do pokoju i wrzuciłam fotkę na kompa po czym przesłałam ją Justinowi, Dorocie i Adzie. Ada była online i od razu mi odpisała.
- To nie możliwe…
- A jednak…
- Ja dla ciebie też mam nowinkę!
- Jaką mów szybko…
- Nie zgadniesz co dostałyśmy z Dorotą na gwiazdkę.
- No na pewno nie zgadnę… Zdradź mi.
- Dostałyśmy bilety na koncert JB… 10 metrów od sceny!!! Masakra jak się cieszę nie wyobrażasz sobie tego…
- Wyobrażam!
- A najlepsze jest to, że po koncercie możemy się spotkać i mama pozwoliła nam u ciebie nocować!
- To super mam duży dom i na pewno się na lajcie pomieścimy! A w ogóle kiedy jest ten koncert?
- Jak to nie wiesz!? Chodzisz z JB na randki, a nawet nie wiesz kiedy ma koncert!? …
- To nie była randka – Przerwałam jej.
- Oh… Przestań… Nie gadajmy już o mnie teraz ty opowiadaj jak było na randce.
- Już ci mówiłam to nie była randka, ale fajnie było… - Opowiedziałam jej całą… Ymm… To raczej randką nazwać nie można, chociaż do końca nie wiem co to było, więc opisałam jej całe nasze spotkanie. Zrobiło się późno i nie miałam już siły na nic. Wzięłam długą gorącą kąpiel i położyłam się spać. Obudziłam się rano i postanowiłam, że dzisiaj poznam nowych ludzi. Zrobiłam poranną toaletkę i zjadłam śniadanie. Poszłam do domu naprzeciwko. Zadzwoniłam do drzwi i otworzyła mi dziewczyna o brązowych oczach i włosach. Była trochę wyższa ode mnie i wydawało się, że jest mniej więcej mojego wieku.
- Hej! – powiedziałam nie pewnie. – Jestem twoją nową sąsiadką nazywam się Emma. Nie znam tu prawie nikogo i…
- Spoko… Tak wiem chcesz mnie poznać zaprzyjaźnić się i w ogóle i chcesz się spytać czy oprowadzę cie trochę… A tak po za tym jestem Alex - Przerwała mi zanim skończyłam mówić.
- No mniej więcej tak, ale skąd wiesz?
- Cały czas mam nowych sąsiadów i jestem do tego przyzwyczajona…
- Aż tak szybko stąd wyjeżdżają?
- Na ogół tak, myślę że wy stad szybko nie wyjedziecie…
- Ja też mam taką nadzieje. No to jak… Oprowadzisz mnie?
- Pewnie, zaczekaj. – Weszła do domu i za niecałe 2 minuty była już z powrotem. Chodziłyśmy wszędzie, ale na końcu zwiedziłyśmy najlepszą pizzerie w tym mieście. To była udana wycieczka. Pożegnałam się i weszłam do domu. Pobiegłam do swojego pokoju i odczytałam sms’y (bo przedtem miałam wyciszony telefon). A w treści było : No to jak spotkamy się dzisiaj? Oczywiście był od Justina, więc mu szybko odpisałam : Sorry, że nie odpisywałam, nie miałam czasu, ale możemy się spotkać… To jak, kiedy i gdzie? On naprawdę szybko pisze bo po nie całej minucie miałam już odpowiedź : To super. Myślę, że przyjdę po cb za 2 godziny. Może pójdziemy na pizze? W sumie już dzisiaj byłam na pizzy i nie miałam lepszego pomysłu więc się zgodziłam. Pobiegłam do szafy i jak zawsze nie miałam się w co ubrać. Postawiłam na codzienność. Miałam już na sobie rurki, tylko przebrałam bluzkę. Ubrałam bluzkę na cienkim ramiączku, przedłużana, żółta w czarne kropki. Poprawiłam makijaż i akurat ‘ktoś’ zapukał do drzwi. Jak przypuszczałam był to Justin. Tym razem jego szofer był zajęty więc poszliśmy na nogach. Zabrał mnie do innej pizzerii. Zajęłam stolik a Justin zamówił pizze. Zanim dostaliśmy pizze rozmawialiśmy o głupotach. Głownie o nim. Później opowiadał śmieszne historyjki o sobie to ja też zaczęłam, ale najlepsze jest to, że opowiadał głupie żarty, które w ogóle nie były śmieszne. Mistrz sucharów. Ale i tak było przezabawnie. Jak to na dżentelmena przystało odprowadził mnie do domu. Później powiedział mi przed drzwiami jak to on się świetnie bawił i gdy ja chciałam się odezwać ten mi przyłożył palec do ust i uciszył cichym ‘ciii…’, musnął mi lekko ręką po policzku i pocałował lekko w usta. Ja zrobiłam to samo lecej niż on i bez słowa weszłam do domu i zamknęłam drzwi. Od razu poszłam wziąć długą,  gorącą kąpiel. Rozmyślałam nad tym wszystkim. Nie mogłam w to uwierzyć. Położyłam się spać. Dalej myślałam nad naszym ‘pocałunkiem‘, ale później pomyślałam co z Seleną Gomez, przecież on z nią kręci, to ciekawe po co się do mnie przystawia!? Nie mogłam tego rozkminić i postanowiłam, że się go jutro o to spytam. Z taką myślą zasnęłam. Następnego dnia napisał mi sms’a ‘Mam dla cb niespodziankę i przyjdę po cb o 15. Ok.? Ja nie umiałam mu się oprzeć, a po za tym nie miałam żadnych planów, więc mu odpisałam : ‘ Oki… To gdzie się spotkamy? Nie czekałam całej minuty i dostałam odpowiedź : ‘Przyjdę po ciebie’. Poszłam do łazienki, zrobiłam poranną toaletkę, ubrałam jasne rurki i do tego jasno różową bluzkę na cienkich ramiączkach. Później poszłam zjeść śniadanie bo stwierdziłam, że nie chce mi się na razie malować. Zjadłam płatki, byłam od nich uzależniona, musiałam jej jeść przynajmniej raz dziennie. Weszłam na komputer i poczytałam sobie najnowsze nowinki o JB. Nudziło mi się i weszłam na takie stronki  jak facebook, nk itp. Poszłam się w końcu umalować. Wybiła 14:45 i zadzwonił dzwonek do drzwi. Przychodzi wcześnie… To oznacza, że nie może się doczekać. Otworzyłam drzwi. Wyszłam i zamknęłam na klucz. Gdy się obróciłam i pomyślałam, że go pocałuje, ale się powstrzymałam, bo nie wiedziałam co to wczorajsze mogło znaczyć.
- Hej.
- Siemka.
- Nie mówiłeś, że masz koncert.
- A no właśnie chciałem ci powiedzieć jak będziemy na miejscu, ale mnie wyprzedziłaś i chciałem ci się spytać czy byś nie chciała czasami iść na mój koncert. Blisko sceny ci załatwiłem, bliżej już są wykupione, wiesz jak jest… Te gorące fanki…
- O żesz ty! Nie no serio poszłabym, ale mam do ciebie małą prośbie co do piosenki ‘one less lonley girl’… - Wyszeptałam mu mój pomysł do ucha.
- No dobraa… Namówiłaś mnie… Zrobię to… No popatrz już jesteśmy!
- Ymmm… Co to jest!? – Zobaczyłam jakieś krzywe zarośla obsypane śniegiem.
- Nie podoba ci się… - Natychmiast posmutniał.
- Nie, nie o to chodzi… Lubię zarośla ze śniegiem :/… Nawet nie wiesz jakie to trudne… Ja nie wiem co to jest… Dżungla z domieszką zimy? – Po jego twarzy zgadłam, że zadałam mu ból – Oh… Przepraszam, nie chciałam tego powiedzieć…
- Nie ma sprawy… Rozumiem... A tak po za tym to jest boisko, trochę postarzało, bo zbudowali nowe, bardziej nowoczesne. Przychodziłem tu z tatą jak byłem mały. A po za tym chciałem z tobą zagrać w kosza.
- To jest bardzo ładne miejsce… Ale ja nie umiem grać w kosza… I mam do ciebie pytanie… - Zrobiło mi się gorąco, więc ściągnęłam czapkę i położyłam ją za ziemię…
- Możesz mi zdradzić treść?
- No mogę… O co chodzi z Seleną? Pierwsze się do mnie przystawiasz, przynajmniej ja tak to odbieram, a później się z Internetu dowiaduje, że kręcisz też Seleną… Więc nie wiem o co w ogóle chodzi… Możesz mi to wytłumaczyć?
- To nie jest tak jak myślisz… Bo ja nic do niej nie czuje i kazali mi…
- To o co chodzi z tymi randkami?
- No o to, że my mamy nagrywać film i menager ustawia nasze spotkania, jak to robił z innymi gwiazdami filmowymi na przykład Robert Pattison i Kristen Stewart. Nie czuje nic do Seleny… Możesz mi zaufać…
- No dobra… Ja już muszę spadać… - Za bardzo to mu nie wierzyłam, więc wolałam się zmyć stąd…
- No okey, ale nie mogę cie dzisiaj odprowadzić, bo muszę coś ważnego załatwić i śpieszę …
- No to ja idę… Pa. – Ruszyłam przed siebie. Po chwili zauważyłam, że zapomniałam czapki. Odwróciłam się na pięcie i z niechęcią poszłam tam z powrotem. Byłam za zaroślami kiedy usłyszałam jakieś głosy chciałam zobaczyć, kto to. Zobaczyłam Selenę i Justina, więc za bardzo się nie wychylałam, bo chciałam podsłuchać o czym będą mówić… I oto co słyszałam:
- Co to była za dziewczyna!? Zdradzasz mnie!? – Mówiła z płaczem.
- Nie no coś ty kocham cie, to jest tylko przyjaciółka, nic do niej nie czuje… Zaufaj mi…
- Wierzę ci – Popatrzyła mu prosto w oczy i przytuliła się do niego. Łzy napływały mi do oczu, nie chciałam już tej czapki, chciałam jak najszybciej stamtąd uciec. Niestety nie udało mi się, zauważył mnie.
- Emma!?!? Co ty tu robisz!? – Nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam płakać, popatrzyłam na niego wzrokiem niedowierzania i uciekłam bez czapki. Pobiegłam prosto przed siebie. Słyszałam, że ktoś wołał moje imię jeszcze kilka razy, ale nie zareagowałam. Czułam jak łzy płyną mi po policzkach… Gdy byłam już pod drzwiami domu chciałam je otworzyć i schować się najszybciej, ale nie dałam rady, bo ręce mi się tak trzęsły, że nawet nie mogłam kluczy z kieszeni wyciągnąć. Płakałam. Usiadłam na progu, żeby się uspokoić. Po jakiś 2 minutach przyszła do mnie Alex.
- Mała co się stało? Nie płacz… Pomóc ci?
- Nie ważne… Ty mi nie pomożesz… A może jednak… Nie mogę otworzyć drzwi, ale nie dlatego płaczę. – Wyjęłam klucze z kieszeni i podałam jej, ona bez problemów otworzyła drzwi.
- Proszę…
- Dzięki. – Wzięłam od niej klucze. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Pobiegłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i znów zaczęłam płakać. Po 30 minutach się ogarnęłam, a makijaż miałam strasznie rozmazany więc go musiałam go dobrze poprawić. Zjadłam obiad i poszłam oglądać MTV i oczywiście był wywiad z Justinem na żywo. Padały różne pytania, a ja go przedrzeźniałam i od razu poprawił mi się humor. Poszłyśmy z Alex na lody w środku zimy, dobre jesteśmy, przy okazji poznałam jej paczkę, wydawała mi się nawet spoko. Wróciłam do domu około 20. Ledwo wróciłam, a ktoś już puka, pomyślałam. Otworzyłam drzwi, a tam stała znajoma mi twarz, był to Justin. Już miałam zatrzasnąć drzwi kiedy on przytrzymał je ręką.
- Zaczekaj. – Powiedział.
- Puść drzwi, nie chce cie znać! – Wrzasnęłam.
- To nie tak jak myślisz… Nie odejdę stad póki nie dasz mi się wytłumaczyć. Daj mi 5 minut.
- Nie!
- Proszę… - Popatrzył na mnie wzrokiem smutnego psiaka i nie mogłam mu odmówić.
- Już 4 ci pozostały…
- No to tak, chciałbym zacząć od tego, że nic nie czuję do Seleny.
- Taa, jasneee…
- Nie przerywaj mi… No i jak mówiłam nic do niej nie czuję. Robiliśmy próbę przed filmem…
- Próbę!? Myślisz że jestem ślepa!? Nie było tam, żadnego kamerzysty, ani nic w tym stylu. Proszę cie przestań.
- Mam jeszcze 3 minuty, a więc ja z nią naprawdę jestem tak na prywatnie, ale nic do niej nie czuje, nie chce jej złamać serca i czekam na odpowiedni moment. Przed fanami musimy udawać parę. Po premierze się z nią rozstanę, tylko na razie jeszcze muszę poudawać… Rozumiesz? Wybaczysz mi?
- Nie… Już minął twój czas. Na razie.! – Zamknęłam drzwi. Miałam już dość wrażeń jak na jeden dzień. Poszłam spać. Obudziłam się około 11. Zrobiłam to co zawsze robie rano. Około 12 ktoś do mnie zadzwonił. Nie wiedziałam kto to, ale odebrałam.
- Halo?
- Cześć tu Ryan.
- Hej… Nie mam twojego numeru.
- Teraz to nie ważne. Musisz mnie posłuchać i to uważnie. Justin…
- O nie tylko nie mów nic o Justinie.
- Daj dokończyć, a więc Justin przeżywa załamanie nerwowe. Nie wiem dlaczego mu nie wierzysz… Daj mu drugą szansę… On  na nią zasługuje… Proszę Cie… Zrób to dla mnie, bo bez ciebie jest nie do wytrzymania… - Coś nas rozłączyło. Sama nie wiem czemu mu nie uwierzyłam, powinnam dać mu drugą szansę… O nie Emma… Przestań. Uciszałam się. Myślałam, że Justin jest inny… Myliłam się. Premiera filmu już wyszła a on dalej był z Seleną, przynajmniej tak mi się wydawało, bo już nie czytałam tyle o nim, niż przedtem.

------------------

* I hope you like it ♥.
* ten chyba jest trochę dłuższy ;D 
* Na prawdę dziękuje za wszystko! Za te miłe słowa! Za to że mnie wspieracie! Jesteście niesamowici!!!
* Muszę wam powiedzieć, że to już przed ostatni... Tak już to trzeba zakończyć...
* Piszcie co myślicie o tym rozdziale w komentarzach.
* I przypominam wam o tym że z prawego boku na samej górze jest gdzie możecie mnie znaleść. Dodawajcie nie na facebooku do znajomych i jak macie jakieś pytania to zapraszam na formspring.me . 
* Kocham Was ♥ !