- Skarbie wstawaj! Czas do szkoły! - Powiedziała moja mam rozsuwając zasłony. Na dobre obudziła mnie jasność.
- Co nieee! Przecież sobota...
- Tak chciałabyś... Jutro będzie sobota ale dzisiaj jeszcze musisz wstać.
- No dobraa... Zrób mi śniadanie ja zejdę za jakieś 30 min.
- A może frytki do tego!? - Powiedziała sarkastycznie.
- No może być tylko z serem i ketchupem.
- Haha. Wstawaj. - I poszła do kuchni.
Poszłam do łazienki i zrobiłam poranna toaletkę. Zeszłam no dół w ciągu mniej niż 30 min. Tata zbierał się do wyjścia i mama też.
- No to pa skarbie. - Powiedziała mama.
- Tylko nie zgubcie sie w drodze.
- Nie ma sprawy jedziemy prosto do pracy.
- No i oczywiście po drodze tylko ‘puścić‘ totolotka.
- O nie. Tylko nie to... - Nie słyszałam dalej bo już wyszli za drzwi. Ale przynajmniej mam spokój. Zjadłam śniadanie i chciałam wyjść kiedy zadzwonił domofon.
- Halo?
- No to jak idziesz do szkoły?
- Yhyy... Zaczekaj. - Czyżby Karina przyszła po mnie pierwszy raz do szkoły? Chyba dostałam urazu mózgowego czy jakoś tam... Zaszłam na dół jakby nigdy nic i poszłyśmy do szkoły. Jak zwykle lekcje mijały szybko, ale długa przerwa znowu musiała być lecz tym razem Karina nie nalegała żeby iść na parapet do Darka. Ten dzień był również udanym. Następne lekcje minęły szybko.
* * *
Było około szesnastej i oglądałam MTV kiedy tata wparował do domu rzucił sie na kanapę, wyrwał mi z ręki pilota i przełączył na inny kanał. Nigdy się tak nie zachowywał. Nie chciałam mu nic mówić więc poszłam do swojego pokoju. Za chwile zaczął wydawać jakby okrzyki radości.
- Co sie stało!? - Próbowałam go przekrzyczeć, a ten podbiegł do mnie i obkręcił. - No co jest!? Coś ci sie stało?
- Kochanie! Pakuj sie!!!
- Że co? Ale po co? Co sie stało?
- Wygrałem w totka!!! Wylatujemy stąd jak najdalej sie da! Jeszcze nie wiem gdzie... Ale gdzieś na pewno... Masz jakiś pomysł?
- No może... Hmmm... - Nie musiałam sie długo zastanawiać... W ogóle sie nie musiałam zastanawiać, ale chciałam poudawać trochę. - Może do... Atlanty?
- Gdzie?
- No w sensie do Atlantic City... Możemy tam? - Zrobiłam oczka jak ten kot w butach ze Shreka.
- No... Jak sie mama zgodzi.
Pobiegłam do pokoju uradowana jak... Jakaś ogłupiała... Mama na pewno się zgodzi, bo ona nawet nie będzie wiedziała o co chodzi...
Zrobiło sie późno, opowiedziałam wszystko mojemu Bieberowi... No moim plakatom, wszystko im mówię, dziś powiedziałam nie wiele, a w tym zdanie 'czekaj na mnie, już lecę'. Gdyby JB (ten prawdziwy) wiedział jakie ja mu tajemnice mowie to by... No nie wiem... Spadł z krzesła na przykład (xD). Później weszłam na GG i pisałam z moją najlepszą przyjaciółką Adą. Nie mogła w to uwierzyć, że wyjeżdżam, a najgorsze było to że nawet nie miałam jak sie z nią pożegnać.
* * *
Byłam już spakowana. Zanim stąd wyjadę chciałabym coś zrobić... Coś czego bym nigdy nie żałowała. Tata mi obiecał że zatrzyma sie po drodze i będę mogła sie pożegnać z koleżankami. Dałam tacie moją ogromną, fioletową walizkę i pobiegłam do klatki Kariny, zadzwoniłam na domofon.
- Jest Karina?
- Nie nie ma jej, ale pewnie będzie u Roksany.
Tak ona na pewno tam była bo 24h na dobę była razem z Roksaną (oczywiście po za szkołą). Pobiegłam tam, a to było kilka bloków dalej. Zajęło mi to nie całą minutę. Zadzwoniłam na domofon.
- Roksana!? Wyjdźcie z Kariną na klatkę... Natychmiast.
Pobiegłam na 1 piętro i ona już na mnie tam czekały. Rzuciłam sie na nie.
- Co jest!? - Spytały chórkiem.
- Ummm... Wyjeżdżam... I to tak na zawsze...
- Cooo!?!? - Spytała z niedowierzaniem Karina.
- No... Będę za wami tęsknić...
- My za tobą też... - Znów powiedziały chórkiem co u nich spowodowało śmiech.
- No to ja lecę. Karina jakbyś zobaczyła Darka to daj mu z plaska ode mnie... Chyba że pierwsza go zobaczę, ale jak mu dasz drugi raz to sie nie obrażę... Pa
- Pa ! - I znowu to samo... Chórkiem.
Wsiadłam do auta i pojechaliśmy dalej po czym po nie całych 5 sekundach powiedziałam żeby sie zatrzymał, bo zobaczyłam... DARKA!!! Zrobił to. Darek był z kolegami. Wyparowałam z samochodu.
- No co tam!? - Powiedziałam pewna siebie.
- A lajcik... Spadaj...!
- No dobra nie ma sprawy. - Już miałam sie obrócić, bo zabrakło mi odwagi, ale... - Aha i jeszcze jedno! - wtedy sie obróciłam i przywaliłam mu z plaska po czym pokazałam mu środkowy palec. Mój tata dzisiaj szalał bo gdy weszłam do samochodu zaczął trąbić odjeżdżając, a ja przez szybę w samochodzie dalej mu pokazywałam środkowy palec. Odjechaliśmy.
- Co to miało być? - Spytała mama z niedowierzaniem.
- To co widziałaś...
Dalej jechaliśmy, aż dojechaliśmy do osiedla Ady i jej siostry Doroty. Tata się zatrzymał, ja wyskoczyłam z auta jak strzała za ok minutę byłam już pod ich klatką. Chciałam nacisnąć klawisz na domofonie przy którym jest napisane 'Cooper', ale nie zdążyłam, bo Ada zobaczyła mnie w oknie, wybiegła z klatki i rzuciła sie na mnie a zaraz za nią Dorota. Ada miała brązowe włosy i niebieskie oczy a Dorota też miała brązowe włosy ale brązowe oczy.
- Będę za wami tęsknić dziewczyny...
- My za tobą też... Powiedz że tu wrócisz...
- No Ada nie mogę ci tego obiecać... Ale postaram sie przylecieć na wakacje.!
- Postaraj sie... I pamiętaj odnajdź Biebera i cyknij fotkę. - Dodała Dorota.
- Nie ma sprawy prześle ci przez facebook'a. Ja już spadam pa... Kocham was, no jako przyjaciółki...
- My ciebie też. - I na jakąś minutę zatopiłyśmy się w uściskach.
Wróciłam do auta ze łzą w oczach... Resztę podróży na lotnisko przejechaliśmy w ciszy. Kiedy już tam dotarliśmy obrazu musieliśmy biec, bo samolot by nam odleciał przez te moje pożegnania (gdzie nie pójdę tam muszę biec). Zdążyliśmy. Wsiedliśmy i odlecieliśmy bez większych przeszkód. Podłączyłam słuchawki do mp3 i zasnęłam przy piosenkach JB.------------------------
* I hope you like it ♥.
* Sorki, że taki krótki, ale tak jakoś wyszło...
* Obiecuję, że w następnym rozdziale będzie się działo i będzie już Justin!!!
* Komentujcie! Bardzo mi na tym zalezy! Bardzo mi zalezy na waszym opiniach! Chcę po prostu wiedzieć co o tym myślićie... więc KOMENTUJCIE! ♥
* Aha no i dziękuje za te wszystkie miłe słowa! Kocham Was ♥.
* No i jeszcze jedno, przypominam że z boku jest ankieta i linki gdzie możecie mnie znaleźć :) ♥
heh jak najbardziej pozytywny :D
OdpowiedzUsuńkurde fioletowo mi przez ten kolor czcionki xD
Faajnie jest :)
OdpowiedzUsuń+ http://www.my-life-is-indifferent.blogspot.com/
Ah też bym tak chciała sie szybko przeprowadzić : D Rozdział zajebisty, czekam na następny ; )
OdpowiedzUsuńZajebsity rozdział. Czekam na nn notke :)
OdpowiedzUsuńsuper piszesz! Nie mogę się doczekać spotkania z JB...
OdpowiedzUsuńZAJEBIŚCIE SIĘ ZAPOWIADA! BEDĘ CZYTAĆ, informuj mnie na tt @biebersomadz
OdpowiedzUsuńspox :D
OdpowiedzUsuńsuper opowiadanie...pisz dalej..jak coś dalej napiszesz to daj mi znać...@your_smileJB
OdpowiedzUsuńSwietny rozdział. Rozwaliło mnie to z ta wygrana w totolotka i to jak sprzedała mu tego liscia ;D czekam na NN ;) informuj mnie na Twitterze @Jessicka1223 :D Weny zycze ;*
OdpowiedzUsuńfajnie się zaczyna. mam nadzieję, że będzie tak dalej. masz dobry styl, nie widziałam błędów, i na prawdę spodobało mi się to, co piszesz.
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że nn dodasz jeszcze przed końcem wakacji :)
życzę weny i mam nadzieję, że to będzie jedno z lepszych opowiadań o JB.
An.